Zbigniew Klimek – Kamień i liczba. Między matematyką a fizyką
Książka ta nie jest klasycznym podręcznikiem, nie stawia sobie też wygórowanych ambicji ścisłości. Nie jest poradnikiem w rodzaju „jak w ...
Książka ta nie jest klasycznym podręcznikiem, nie stawia sobie też wygórowanych ambicji ścisłości. Nie jest poradnikiem w rodzaju „jak w ...
To tekst dla tych, którzy chcą zmierzyć się z pytaniem „czym jest matematyka?” w sposób wolny od edukacyjnego przymusu, powodowani ...
Książka ukazała się po raz pierwszy w 1929 r. jako skrypt i do dziś jest jednym z lepszych wprowadzeń do ...
Tematyka skryptu obejmuje zagadnienia teorii automatów i języków: metody generacji języków - wyrażenia regularne, gramatyki regularne, bezkontekstowe, kontekstowe i nieograniczone; ...
Wśród wielu rożnych kierunków filozofii matematyki intuicjonizm zajmuje dość szczególną pozycję. Nigdy nie uzyskał powszechnego uznania, J. D. Monk szacuje ...
Poznając i stosując prawa logiki, wyrabiamy w sobie intuicję logiczną, dzięki czemu nasze spontaniczne wnioskowanie jest coraz doskonalsze. Autor w ...
Monografia "Od logiki i liczb naturalnych do liczb zespolonych i wielomianów", podzielona na pięć rozdziałów, może służyć tym wszystkim, którzy ...
Czasem wystarczy zgubić kota, żeby Twoje życie stanęło na głowie!
Młodzi Izraelczycy mówią o nim: „Mamy swojego pisarza”. Krytycy nazywają go „skandalistą z Tel Awiwu”. „Apgrejd” to jedno z opowiadań...
Jak kupować pieniądze i zarobić na tym?
Kerry Shale reads an exciting original story featuring the 12th Doctor, as played on TV by Peter Capaldi, in an...
Książka ta nie jest klasycznym podręcznikiem, nie stawia sobie też wygórowanych ambicji ścisłości. Nie jest poradnikiem w rodzaju „jak w pięć minut opanować sto zadań”, nie jest też „rozmową z własnym chomikiem o czarnych dziurach”. Jest raczej książką do uważnego czytania. Jej zadanie polega na pokazaniu wzajemnego przenikania się dwóch dziedzin: matematyki i fizyki. Próbuje wreszcie zerwać z błędnym przekonaniem, albo raczej modą, że każdy wzór, jaki pojawia się w książce, spycha ją do makulaturowego śmietnika. Choć lektura książki nie wymaga specjalnej znajomości nauk ścisłych, łatwo zauważyć, że wraz z kolejnymi rozdziałami rosną wymagania, jakie stawiam przed czytelnikiem: zaczynając od „zwykłych” działań na liczbach, przechodzimy razem przez wektory, formy, tensory, aż po szczegóły dotyczące ruchów planet. Gdzieś po drodze zahaczamy o teorię granic i rachunek różniczkowy, przy okazji nie stroniąc od uwag historycznych.