Rafał Syska, Łukasz A. Plesnar – Mistrzowie kina amerykańskiego. Współczesność
Naszą podróż po najnowszym kinie amerykańskim zaczynamy od reżyserów, którzy mogliby znaleźć się także w poprzednim tomie od Clinta ...
Naszą podróż po najnowszym kinie amerykańskim zaczynamy od reżyserów, którzy mogliby znaleźć się także w poprzednim tomie od Clinta ...
It’s never easy being the head honcho and things have just gotten worse for Chief Archangel Michael in the past...
Założeniem wielotomowej Historii klasycznej filozofii indyjskiej jest całościowe przedstawienie wszystkich nurtów filozoficznych i prądów intelektualnych w Indiach w okresie klasycznym,...
Naszą podróż po najnowszym kinie amerykańskim zaczynamy od reżyserów, którzy mogliby znaleźć się także w poprzednim tomie od Clinta Eastwooda, Ridleya Scotta i Davida Lyncha. Amerykański film nie znosi jednak łatwych rozgraniczeń. Kolejne zjawiska wynikają z siebie, stanowią twórczą antytezę czy efektowne rozwinięcie. Choć wspomniani autorzy zaczynali swoją karierę jeszcze w latach siedemdziesiątych, a sam Eastwood znany był już przed epoką kontrkultury, to jednak ich talent najpełniej rozwinął się w następnych dekadach i trudno nie uznać ich dziś za klasyków współczesnego kina amerykańskiego. W naszej książce zamieściliśmy sylwetki bardzo różnych twórców. Takich, których pozycja w panteonie filmowej reżyserii jest niewątpliwa, jak i tych, którzy wciąż jeszcze muszą udowadniać swój talent, choć ich pierwsze dzieła zachwycają nowatorstwem, inteligencją poszukiwań artysty? ţznych, przednim rzemiosłem i twórczą konfrontacją wobec dziedzictwa kina amerykańskiego. W trzecim tomie serii znaleźli się więc filmowcy, dla których określenie mistrz jest naturalne, ale też tacy, którzy na rangę klasyka muszą jeszcze zapracować. Staraliśmy się opisać zarówno kino hollywoodzkie, jak i niezależne, które od końca lat osiemdziesiątych uległo w Stanach Zjednoczonych interesującej instytucjonalizacji. Z doświadczenia wiemy, że granica między kinem mainstreamowym a undergroundowym bywa płynna i niejasna. Można przecież tworzyć za niewielkie pieniądze filmy słabe, konwencjonalne i pozbawione wartości, a zarazem w wielkobudżetowym kinie znaleźć enklawę autentycznego artyzmu i autorstwa. Zdajemy sobie sprawę, że wielu interesujących reżyserów amerykańskiego kina lat osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych i XXI wieku pominęliśmy. Żałujemy Jonathana Demmea, Barryego Levinsona, Roberta Zemeckisa, Gusa Van Santa, Rolanda Joffé, Curtisa Hansona, Sama Mendesa, Spikea Jonzea, Rona Howarda, Abla Ferrary i kilku innych. Osobny tom z tymi sylwetkami reżyserów nie byłby wcale gorszy od tego, który oddajemy w Wasze ręce. Obiecujemy w przyszłości i o nich się upomnieć. Zwłaszcza dlatego, że najnowsze kino amerykańskie wciąż ewoluuje, zmienia się na płaszczyźnie światopoglądowej i estetycznej, zaskakuje odwagą i bezkompromisowością, a przede wszystkim żyje i wydaje się kwitnąć jak za dawnych dobrych czasów.