Mariusz Jagiełło – Człowiek z brudnopisu
Tak o tomiku "człowiek z brudnopisu" napisał Bogdan Prejs. - Teraz drgam, proszę państwa – puentuje jeden ze swych wierszy ...
Tak o tomiku "człowiek z brudnopisu" napisał Bogdan Prejs. - Teraz drgam, proszę państwa – puentuje jeden ze swych wierszy ...
The riveting conclusion to the Illusions Duet...
The thrilling exploration of the secret side of scientific discovery --proving that some rules were meant to be broken scientists...
Here is the north, this is where it lies, where it belongs, full of itself, high up above everything else,...
Tak o tomiku „człowiek z brudnopisu” napisał Bogdan Prejs. – Teraz drgam, proszę państwa – puentuje jeden ze swych wierszy Mariusz Jagiełło. Co wrażliwsi czytelnicy z wyrozumiałością pochylą głowy na takie wyznanie rozumiejąc, że wszak poeta to wietrzne stworzenie dźwigające na swych wątłych barkach wszystkie ciężary i boleści naszego niedoskonałego świata. Nic z tych rzeczy. Jagiełło mocno stąpa po ziemi i nie chowa głowy w chmurach, a jeżeli cierpi za miliony, to dokładnie tak, jak narzekający na uwierający pęcherz pełen autoironii podmiot liryczny z „Poety” Andrzeja Bursy. Autor tomiku „Człowiek z brudnopisu” nawet nie nazywa siebie poetą, lecz twórcą wierszy. Unika jakiejkolwiek identyfikacji z profesją kojarzącą się statystycznemu odbiorcy z metaforycznym zachwytem nad „świtami poranka”. Jego książka to rozpisana na wersy autobiografia wchodzącego powoli w wiek średni mężczyzny żyjącego po szarej stronie mocy. Dla niego poezja to nie pielęgnowanie rabatek, lecz dawanie świadectwa własnemu światu. Bynajmniej nie wykaligrafowanemu na pokaz, jak z zeszytu prymusa. On woli być czarnym charakterem uczącym innych monosylab.